Poza kościołem nie ma zbawienia?

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że artykuł ten nie ma na celu szkalowania kogokolwiek, ma jedynie ukazać prawdę, jakakolwiek się ona może czytającemu wydawać. Nie jestem jakimś fanatycznym wrogiem Kościoła Katolickiego, potrafię dostrzec i docenić dobre rzeczy, które ów kościół czyni, ale nie zamykam też oczu przed złymi. We wszystkim usiłuję doszukiwać się prawdy z jak najszerszej perspektywy. W niniejszym artukule cytuję trzy oficjalne dokumenty Kościoła Katolickiego, podaję ich tytuły oraz odnośniki, pod którymi można je znaleźć w internecie. Można więc łatwo sprawdzić czy cytowany przez mnie tekst jest zgodny z prawdą. To tyle tytułem wstępu.

W dobie dużej wolności i różnorodności poglądów, ogólnej tolerancji, również religijnej, Kościół Rzymsko-Katolicki usiłuje znaleźć swoje miejsce w świecie. Obecny papież dąży do tego, aby wielkie (w sensie ilości wyznawców) religie połączyły się kiedyś w jedną całość lub przynajmniej ściśle ze sobą współpracowały. Patrząc na obecny świat każdy chyba dostrzeże, że Kościół Katolicki przez ostatnie kilkanaście lub kilkadziesiąt lat dążył do zjednoczenia się z "braćmi odłączonymi" (kościoły protestanckie, kościół prawosławny) i "braćmi jeszcze-nie-przyłączonymi" (judaizm, islam i inne). Padają piękne słowa o jedności, o równości poszczególnych wyznań, a niedawno Kościół Katolicki i kościół Metodystyczny podpisały wspólne wyznanie wiary dotyczące zbawienia przez wiarę. Dokument jest co prawda pisany językiem zrozumiałym chyba tylko dla doktorów teologii i gdyby przyszło tłumaczyć prostemu człowiekowi o co w tym dokumencie chodzi miałoby się niejakie trudności. Ale nic to: postępy są wyraźne.

Padają jednak tu i tam głosy pytające: "A co z dogmatem o tym, że poza Kościołem nie ma zbawienia?". Fakt, pytanie dobre, bo jeżeli ten dogmat istnieje i jeżeli rozumieć go dosłownie to wszelkie porozumienie z innymi kościołami jest z góry skazane na porażkę - bo w jaki sposób dojść do porozumienia z ludźmi, którzy twierdzą, że tylko oni mają rację, a wszyscy inni pójdą do piekła?

A jednak tak jest! Kościół Katolicki musi tak głosić. Oczywiście dogmat o tym, że wszyscy, którzy nie należą do Kościoła Katolickiego są skazani na piekło hierarchowie Kościoła usiłują zreinterpretować tak, żeby bardziej pasował do obecych czasów i tak przy okazji podpisania wspomnianego wspólnego dokumentu różne ważne osobistości Kościoła twierdziły, że Kościół wcale nie głosi(ł), iż będąc poza nim nie można sięgnąć nieba, ale mówił jedynie, że tylko w Kościele znajduje się pełnia środków (sakramenty itp.) pomagających dojść do nieba. Czyli po prostu, chodzi nie o to, że zbawienia poza Kościołem się nie da osiągnąć, tylko o to, że jest trudniej.

Jeżeli słuchający tego katolik nie lubi sobie robić problemów to lepiej niech na tym poprzestanie. Bo jeżeli podrąży temat dalej to będzie musiał dojść do wniosku, że Kościół Rzymsko-Katolicki nie może tak twiedzić.

"Dlaczego nie?" - zapyta ktoś. Dlatego, że jedną z zasad tego kościoła jest to, że doktryny dotyczące wiary, które Kościół głosił w przeszłości zachowują ważność na wieki wieków a wypowiedzi papieża ex cathedra są nieomylne. Ja się z tym nie tylko nie zgadzam, ale potrafię udowodnić, że tak nie jest i że różne wypowiedzi ex cathedra różnych papieży (ponoć nieomylnych) przeczą sobie nawzajem. Wracając do tematu: niezaprzeczalne jest to, że jeśli dawniej oficjalną nauką Kościoła było "poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia" to dzisiaj Kościół nie może twierdzić niczego sprzecznego z tą tezą. Gdyby tak zrobił to dowiódłby, że któryś z papieży będąc nieomylnym pomylił się.

To wszystko jest jasne i logiczne, pytanie tylko czy rzeczywiście Kościół głosił w przeszłości, że nie można wejść do nieba nie należąc do Kościoła Katolickiego (i nie chcąc wcale do niego należeć)?

A owszem. W bulli papieskiej "Unam sanctam" z 18 listopada 1302 r. papież Bonifacy VIII pisze:

Wiara nas składnia do utrzymywania i wyznawania, że jest jeden Kościół, święty, katolicki i apostolski. My w niego wierzymy mocno i tę wiarę bez zastrzeżenia wyznajemy. Poza nim nie ma zbawienia ani odpuszczenia grzechów, zgodnie z tym, co mówi Oblubieniec w Pieśni nad Pieśniami: "Jedna jest gołębica moja, doskonała moja, jedynaczka matki mojej, wybrana rodzicielki mojej" [Pnp 6,8]."

Papież pisze, że poza kościołem nie ma odpuszczenia grzechów. Jak można więc mogą katolicy dziś mówić, że poza Kościołem można być zbawionym? Jeżeli moje grzechy nie będą odpuszczone to w jaki sposób mogę się dostać do nieba? Ten fragment brzmi tak jednoznacznie, że zreinterpretowanie go w inny sposób niż ten oczywisty jest niemożliwe. Dalej Bonifacy VIII pisze:

Jedna przecież była arka Noego w czasie potopu, symbolicznie zapowiadająca jeden Kościół. Wymierzona jedną miarą, jednego miała sternika i rządcę: Noego. Poza nią wszystko, co istniało - jak czytamy - zostało zniszczone.

Co papież ma na myśli mówiąc o jednym rządcy? Niewątpliwie urząd papieża. A co sugeruje mówiąc o tym, że wszystko poza arką Noego zostało zniszczone pozostawiam do indywidualnej interpretacji.

Żeby nie pozostawić wątpliwości co do interpretacji tekstu bulii Bonifacy pisze niżej:

...Toteż oznajmiamy, twierdzimy, określamy i ogłaszamy, że posłuszeństwo Biskupowi Rzymskiemu jest konieczne dla osiągnięcia zbawienia.

Bulla ta to nie odosobniony przypadek. Pius IX w encyklice "Quanta cura" z 1864 r. uważa pogląd mówiący, że każdy ma prawo do wyboru tego w co chce wierzyć za szkodliwy i błędny. Oto obszerniejszy fragment tej encykliki:

Dobrze bowiem wiecie, Czcigodni Bracia, że w naszych czasach wielu jest takich, co stosując do ludzkiej społeczności przewrotną zasadę tak zwanego naturalizmu ośmielają się głosić, iż najlepsza struktura społeczeństwa i rozwój państwa zgoła wymagają, by ludzka społeczność była kształtowana i zarządzana bez żadnego uwzględnienia religii, jakby ona w ogóle nie istniała, a przynajmniej nie czynią żadnego rozróżnienia między religią prawdziwą a fałszywą. Ponadto nie wahają się twierdzić, wbrew nauce Kościoła i Świętych Ojców, że najlepszą jest taka struktura społeczeństwa, w której władzy państwowej nie przyznaje się obowiązku nakładania ustalonych kar na tych, co występują przeciwko religii katolickiej, z wyjątkiem sytuacji, w których domaga się tego spokój publiczny. Na podstawie tego całkowicie fałszywego pojęcia o władzy w społeczeństwie nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie. Dzięki temu prawu mogą oni swoje poglądy jawnie i publicznie głosić, zarówno poprzez ustne wypowiedzi jak też za pośrednictwem publikacji, czy w jakikolwiek inny sposób. Tak zaś nierozważnie twierdząc, nie zważają zupełnie na to i nie biorą wcale pod uwagę tego, że głoszą "swobodę zatracenia" i że, jeśliby zawsze wolno było bez ograniczeń wygłaszać ludzkie opinie, to nigdy nie zabraknie takich, którzy ośmielą się sprzeciwiać prawdzie i ufać w słowa ludzkiej mądrości, podczas gdy z samej nauki Pana Naszego Jezusa Chrystusa wiara i mądrość chrześcijańska winna wywnioskować, jak należy unikać tej, ze wszech miar szkodliwej, próżności.

Wynika z tego, że niniejszy artykuł, który został podany do wiadomości publicznej jest w świetle tej encykliki błędny i szkodliwy, nie tyle z powodu jego treści, co z powodu tego, że jest on efektem swobody wypowiedzi. Pius IX twierdził ex cathedra, że to "nie po katolicku" że mogę "bez żadnych ograniczeń wygłaszać swoją opinię". Powinno się mnie też ukarać za "występowanie przeciwko wierze katolickiej" a prawo wolności wyznania jest "szalonym pomysłem".

Ale trzymając się ściślej tematu przyjrzyjmy się jeszcze Listowi Świętego Oficjum do Abpa Bostonu Cushinga z 1949 roku. Jest to najnowszy z cytowanych tutaj oficjalnych dokumentów Kościoła. Na wstępie list ten stwierdza, że:

Należy wierzyć wiarą boską i katolicką (fide divina et catholica), w to wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym napisanym lub też przekazanym [Tradycja - przyp. VT] i co Kościół podaje do wierzenia nie tylko za pośrednictwem uroczystego orzeczenia, lecz także zwyczajnego i powszechnienego nauczania jako przez Boga objawione.[por. BF I.52]

A zaraz w następnym zdaniu list głosi:

Między tymi prawdami, jakie Kościół zawsze głosił i nigdy nie przestanie głosić, znajduje się również owo nieomylne orzeczenie, które nas uczy, że poza Kościołem nie ma zbawienia.

Niżej zaś dokument stwierdza:

Między poleceniami zaś Chrystusa wcale nie ostatnie miejsce zajmuje nakaz, abyśmy przez chrzest włączyli się w Ciało Mistyczne Chrystuse, jakim jest Kościół, i abyśmy byli złączeni z Chrystusem i Jego zastępcą, przez którego On sam w sposób widzialny rządzi swym Kościołem na ziemi. Dlatego nie zbawi się nikt, kto wiedząc że Kościół został mocą Boską ustanowiony przez Chrystusa, nie chce jednak poddać się Kościołowi lub odmawia posłuszeństwa Rzymskiemu Biskupowi, zastępcy Chrystusa na ziemi.

Dokument ten stwierdza nadzwyczaj jasno, że posłuszeństwo "Rzymskiemi Biskupowi", papieżowi jest warunkiem koniecznym do osiągnięcia zbawienia. Papież jest jeden i jest on głową tylko Kościoła Rzymsko-Katolickiego, tak więc oczywistym wnioskiem jest, że nie będąc katolikiem, uznającym i posłusznym władzy papieża nie można osiągnąć zbawienia.

Wyżej wymieniony list odnosi się również do encykliki Piusaa XII "O Mistycznym Ciele Chrystusa", wydanej 29 czerwca 1943 r. Święte Oficjum opisuje zawarte tam wypowiedzi papieża tak:

Tymi rozważnymi słowy potępia [papież - przyp. autora] zarówno tych, którzy wyłączają od zbawienia wiecznego wszystkich ludzi złączonych z Kościołem tylko przez samo ukryte pragnienie (votum implicitum), jak i tych, którzy fałszywie twierdzą, że ludzie równie dobrze mogą zbawić się w każdej religii [por. przemówienie Piusa IX Singulari quadam, BF II.32; por. również encyklikę tegoż Piusa IX Quanto conficiamur moerore, Dz. 1677]

Tak więc zarówno Święte Oficjum jak i Pius XII potępili tych, którzy fałszywie twierdzą, że można się zbawić w każdej religii. I oczywiście żaden inny papież nie może tego twierdzić, bo jest rzeczą nie do pomyślenia, żeby jeden papież potępiał drugiego za fałszywe twierdzenia.

Jak widać Kościół Rzymsko-Katolicki głosił, że nie można się zbawić będąc w innej religii. Głosił, że każdy, kto nie uznaje zwierzchnictwa papieża zostanie potępiony, nie dostanie się do nieba, nie zostaną mu odpuszczone grzechy.

Jeden z cytowanych dokumentów stwierdza, że "należy wierzyć wiarą boską i katolicką, w to wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym napisanym lub też przekazanym i co Kościół podaje do wierzenia nie tylko za pośrednictwem uroczystego orzeczenia, lecz także zwyczajnego i powszechnienego nauczania jako przez Boga objawione". Kościół Katolicki musi więc się trzymać wszystkich swoich wcześniejszych nauk. Nie może ich później zmieniać, skoro twierdzi, że są natchnione, objawione przez Boga i nieomylne.

Co więc myśleć o próbach łagodzenia stanowiska Kościoła Katolickiego w kwestii tego czy "bracia odłączeni" osiągną zbawienie? W co mają wierzyć katolicy, jeżeli ten sam kościół mówi jednocześnie, że poza nim można być zbawionym i że poza nim nie można być zbawionym? Czy z punktu widzenia zdrowego rozsądku i logiki można uczciwie i w zgodzie z własnym sumieniem uznać, że ktoś kto mówi sprzeczne rzeczy jest faktycznie nieomylny?

Są dwie możliwości: albo rzeczywiście Kościół mówi sprzeczne rzeczy, a w takim razie nie jest nieomylny w sprawach wiary, a wtedy każdą z jego doktryn można podawać w wątpliwość, sprawdzać, pytać "a dlaczego?", "a skąd to wiadomo?", nie zgadzać się w różnych kwestiach itp.; albo też wypowiedzi dzisiejszych zwierzchników Kościoła są źle interpretowane i to co bierzemy za dobrą monetę w rzeczywistości znaczy to samo co dawniej: że poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia. Tyle, że jest to powiedziane w sposób tyleż delikatny co zawiły, tak aby każdy mógł sobie to odczytać po swojemu.

Jest jeszcze trzecia możliwość, którą większość ludzi wybiera: nie zastanawiać się nad tym i w ogóle nie myśleć za dużo. Niestety często tak bywa, że prawda jest przeciwieństwem świętego spokoju. Ale z drugiej strony gdzie prawda tam wolność.

Na koniec podziękowania dla autora strony www.tradycja.koc.pl, na której znaleźć można cytowane przez mnie dokumenty. Myślę, że autor udostępniając je miał zupełnie inne motywacje niż ja. Cóż - to są właśnie uroki potępianej przez papieża Piusa IX swobody wypowiedzi.

Martin





Martin Lechowicz
e-mail: istari@polbox.com
GG: 1287910