Czym chrześcijaństwo nie
jest: sprawa wojskowa




Pare dni temu przeczytalem w internecie, na chrzescijanskiej liscie dyskusyjnej ogloszenie o tresci:

***
Jutro, tj. w piatek rozpoczyna sie w Ustroniu Morskim II Walne Zgromadzenie Czlonkow Chrzescijanskiego Stowarzyszenia Wojskowego "KORNELIUSZ". Bedziemy tam do niedzielnego obiadu. Prosimy Was o modlitwe dla Bozego prowadzenia. (...)
***

Poczulem, ze narastajaca we mnie chec, zeby cos na ten temat napisac wlasnie dojrzala i stwierdzilem, ze cos napisac musze.
Jak wam sie podoba okreslenie "Chrzescijanskie Stowarzyszenie Wojskowe"? Nie wzbudza to waszej, jezeli nie niecheci lub wrogosci, to przynajmniej watpliwosci?

Jezeli nie to jak byscie zareagowali na na przyklad takie nazwy:

Staralem sie wybierac jaskrawe przyklady, zeby cos pokazac. Do tej pory mowilismy glownie o tym czym chrzescijanstwo jest, tym razem chce powiedziec czym ono nie jest [mowa o liście "Nauczanie", z której niniejszy tekst pochodzi].

Przede wszystkim chrzescijanstwo nie jest, jak sie powszechnie uwaza, zbiorem moralnych przepisow i zachowan. Powtarzam, chrzescijanin to nie jest ten kto sie moralnie zachowuje. To nie wystarczy, zeby nazywac sie chrzescijaninem. Tym bardziej chrzescijanin to nie jest ten kto moze robic co chce, byle w tym byl uczciwy, oddawal Bogu co mu sie nalezy itd. Bo chrzescijanstwo opiera sie nie na prawie, nie na przepisach, nie za zasadach, ale na osobie. Jak sama nazwa wskazuje, chrzescijanin to ten, kto nalezy do Chrystusa (wbrew pozorom slowo "chrzescijanin" nie pochodzi od slowa "chrzest", ale od "Chrystus").

Przypomnijmy sobie jak sie sprawy maja:

Po pierwsze:  Bog jest sprawiedliwy i swiety - aby zyc z nim w zgodzie i harmonii czlowiek musi byc tak jak on czysty, bez winy. Niestety z biegiem czasu okazalo sie, ze ludzie maja wielka tendencje do grzeszenia a w koncu grzesza. Jedni mniej inni wiecej, ale wszyscy zasluguja na sprawiedliwe potepienie ze strony Boga.

Po drugie:  Bog chcac pozostac sprawiedliwym, a jednoczesnie nie chcac dopuscic do zaglady ludzi, ktorych kocha poslal Jezusa, ktorego ukara w nasze miejsce. W ten sposob karajac Syna za grzech, ktorego on nie popelnil ukaral go za nasze grzechy, ktore popelnilismy. Mogl to zrobic pozostajac sprawiedliwym, bo sam ukarany zgodzil sie na to, zeby zostac ukaranym za innych.

Po trzecie:  Wszystko jest w rekach Jezusa, bo skorzystanie z tego co zrobil jest jedynym sposobem, aby zostac uniewinnionym przez sadem Boga. Nie ma innej drogi do Boga. Cos wiec oczekuje Jezus od nas w zamian za to co zrobil? Oczekuje, zeby w niego wierzyc, ze jest tym kim jest i stajac sie jego uczniem byc mu poslusznym i nasladowac go. Slowem czego chce od nas Jezus? Wszystkiego. Ale to co nam za daje jest i tak wieksze od tego co my mu mozemy dac.

Po co ten wyklad? Po to, zeby uswiadomic czym chrzescijanstwo jest. A jest absolutnym poddaniem sie Jezusowi, posluszenstwem jemu i nasladowaniem go. Czy tu gdzies jest mowa o moralnosci? Nie, tylko nasladowanie Jezusa. Oczywiscie Jezus byl jak najbardziej moralny, wiec bycie niemorlanym odpada od razu, ale nie samo bycie morlanym jest sednem sprawy.

Wrocmy wiec do ogloszenia z poczatku listu.
Czy nasladowanie Jezusa i bycie wojskowym nie sklaniaja do zastanowienia? Z pewnoscia wiekszosc z nas oburzy fakt, ze w Stanach Zjednoczonych jest calkiem sporo kosciolow chrzescijanskich dla homoseksualistow. Widac oni nie widza w tym nic zlego. Bedac tym kim sa chca jednoczesnie wierzyc w Jezusa. Nie chca sie zmieniac, chca tylko wierzyc w Jezusa. Z pewnoscia tez ludzie w tamtych kosciolach spotykaja sie by sie modlic o Boze prowadzenie (por. ogloszenie z poczatku maila).

Ja bym nie potrzebowal sie o to modlic. Pismo az nazbyt jasno mowi, ze to co robia homoseksualisci jest zlem i obrzydliwoscia w oczach Pana i nalezy sie jak najszybciej od tego odwrocic. Bo Pan przede wszystkim prowadzic nas chce tak, abysmy byli podobni do jego Syna. A jakos nie moge sobie wyobrazic Jezusa w roli homoseksualisty.

Nie moge tez sobie wyobrazic Jezusa w roli zolnierza. Wy potraficie? Bo ja nie moge. Jezus z karabinem, wykonujacy slepo rozkazy. Mowia mu "strzelaj" - on strzela. Czyz nie tym jest wojsko?

Nie dajcie sie zwodzic slowami, ze wojsko jest po to, zeby bronic kraju. Nie, wojsko jest po to, zeby zabijac na rozkaz. W wojsku sie nie pyta "dlaczego", tam sie tylko wykonuje rozkazy jak mozna najlepiej, czy sie to podoba czy nie.

Czy potraficie sobie wyobrazic Jezusa zabijajacego w imie "ojczyzny"? Czy sam nie mowil, ze jego Krolestwo nie jest z tego swiata i czy nie jest powiedziane, ze wyrwal nas z tego swiata do swojego krolestwa? A czy nie jest napisane, ze nasza ojczyzna jest w niebie (Fil 3:20)? Jezeli uwazacie, ze mozecie miec dwie ojczyzny i sluzyc dwom krolestwom jednoczesnie - to lepiej badzcie tego pewni.

Dlatego zestaw: wojsko + Jezus powienien co najmniej wzbudzac powazne watpliwosci, jezeli nie ostry sprzeciw.

Tym czasem jest to w tym kraju sprawa, o ktorej lepiej milczec. Niestety ja juz nie moge o tym milczec, bo wladze sie o moja osobe upomnialy. Daja mi laskawie do wyboru albo bycie zolnierzem albo przymusowe, karne roboty (21 miesiecy). Tak czy owak, nie za bardzo mam wybor, tak czy owak jest to niewolnictwo. Nie wiem dlaczego chrzescijanie boja sie mowic o problemie przymusowego poboru do wojska, nie sprzeciwiaja sie, a czesto ida wrecz na kompromis laczac w jakis niepojety dla mnie sposob posluszenstwo w sluzbie zabijania (wojsko) z posluszenstwem w sluzbie zycia (Jezus). A przeciez wasze dzieci albo wy sami bedziecie musieli stawic czolo tej sprawie. Ale to juz nie jest temat zwiazany tak bardzo z Biblia i z Bogiem, wiec wystarczy.

Wracajac do glownej mysli, zastanawiam sie na czym ma polegac bycie jednoczesnie wojskowym i chrzescijaninem. Jezeli na tym, aby zyc moralnie w wojsku to jest to grube nieporozumienie, bo moralnosc to nie chrzescijanstwo.
Jezeli na tym jak glosic ewangelie w armii to nalezaloby wpierw zadac pytanie: czy w ogole uczen Jezusa powinien byc w armii? Bo jakie to swiadectwo kiedy czlowiek, ktory z wlasnej woli stal sie i pozostaje wojskowym mowi innym na przyklad: "gdy cie ktos uderzy w prawy policzek nadstaw mu lewy"?

Bog chce posluszenstwa, a nie ofiary. Posluszenstwo wyraza sie przede wszystkim w nasladowaniu Jezusa, w czynienu tego co mu mile i w wykonywaniu jego polecen. Ofiara zas to stwierdzenie: "zrobie cos dla ciebie, Boze" zamiast pytania: "co chcesz, abym zrobil, Boze?"

Na koniec jeszcze jedna wazna rzecz. Cokolwiek myslicie, uwazacie i robicie - badzcie tego pewni. Miejcie mocne przekonanie. Pismo mowi, ze wszystko co nie wyplywa z przekonania jest grzechem. Z wlasnego doswiadczenia: ja sam balem sie tematu wojska. Dopiero kiedy musialem, calkiem niedawno, zmierzyc sie ze sprawa twarza w twarz zapytalem sam siebie "dlaczego?" i "jakie sa twoje poglady?". I wtedy dopiero zastanowilem sie i zrozumialem czego chce. A kiedy sie juz wie czego sie chce - czlowiek nie boi sie juz nieznanego.

Cokolwiek wiec robicie i mowicie - robcie to na chwale Pana, pamietajac o tym kim jestescie i komu sluzycie, majac przed Bogiem przekonanie, ze to co robicie podoba sie Panu. Trzymajcie sie Slowa Bozego pewnie i zaufajcie Bogu w kazdej sytuacji z calego serca, a bedziecie jak drzewo zasadzone nad strumieniami, ktorego lisc nie wiednie i ktory wydaje swoj owoc we wlasciwym czasie.

Zostancie z Bogiem, przyjaciele.

Martin





Martin Lechowicz
e-mail: istari@polbox.com
ICQ: 45317719